Arjano Navi Team - Rzeszów

Zdjęcia autora oraz gościnnie Marcina Szczygła ze strony: http://szczygiel.info.

Ostatnia runda Turystycznych Motorowych Mistrzostw Polski w tym roku. Jedziemy do Warszawy, na organizowany tu tradycyjnie "Szlak Królewski". Tym razem barw Automobilklubu Rzeszowskiego bronią wraz z nami Magda i Marcin w czarnym matizie oraz Magda z Jarkiem w nissanie. My jedziemy naszą hondą. Start mamy zaplanowany w samo południe spod Pałacu Kultury i Nauki. Wstajemy niespiesznie, małe śniadanko w hotelu "Zębiec" na Siekierkach i udajemy się do centrum stolicy.
Jedziemy Czerniakowską, w kierunku centrum, gdy nagle dostrzegamy gęsty, czarny słup dymu nad Powiślem. Pożar! Z tyłu słychać syreny alarmowe, zjeżdżamy zatem lekko na trawnik umożliwiając przejazd policji. Kilka wozów straży pożarnej jest już na miejscu. Pali się kamienica przy ulicy Wilanowskiej. Czas pokaże, ze pożar ten mocno "namiesza" nam podczas rajdu.

Coś się pali...

Pożar kamienicy na Powiślu

Mała zawijka na ślimaku przy moście Poniatowskiego, potem przelot przez Aleje Jerozolimskie i skręcamy w ul. Emilii Plater. Ruch w mieście na razie nie jest duży, dojazd nie stanowi problemu. Zastanawiamy się, jak będzie podczas rajdu. Nie wszystkie załogi kochają zmagania w centrach dużych miast. Łatwo tu o nawigacyjną pomyłkę, która kosztować może kilkanaście minut powrotu na trasę rajdu. Szerokie ulice, wielopasmowe jezdnie, słupki w chodnikach i spory ruch, tu trzeba mieć oczy dookoła głowy. Gdzież to porównywać do sennego Kazimierza nad Wisłą czy siemiatyckich szutrów.

Prujemy przez most Poniatowskiego

Pałac Kultury i Nauki, czyli >Pekin<

Przed godziną 11:00 meldujemy się przed szlabanem strzeżonego parkingu. Organizatorzy czekają już na nas. Wypełniamy karty zgłoszeniowe, otrzymujemy kartę parkingową ważną do godziny 14:00. Byleby nie zamarudzić przy starcie do odcinków, bo wyjeżdżając spod PKiN-u po 14:00 zapłacimy z własnej kieszeni. :-) Wjeżdżamy na teren przyległy pałacowi, wszyscy rzucają się do robienia zdjęć. Ma ten "dar narodu Związku Radzieckiego dla społeczeństwa polskiego" w sobie jakąś moc, nadal po latach wzbudza emocje. Wrósł w obraz Warszawy, każdy z uwagą przypatruje się szczegółom. Skończyły się obchody dnia papieskiego, ze ściany gmachu ekipa alpinistów ściąga olbrzymi portret Papieża Jana Pawła II. 231 m wysokości, ponad 3200 pomieszczeń, taras widokowy na 30 piętrze i najwyżej na świecie położony zegar wieżowy. W tym roku mija 50 rocznica wybudowania wysokościowca.

Przed wejściem głównym do PKiN

Organizatorzy witają!

Podjeżdżamy samochodami pod same schody wejścia głównego, ustawiamy się w szeregu. Fajnie to organizatozy załatwili, czujemy się ważni :-) Biuro rajdu rozpoczyna działalność w hollu pałacu. Otrzymujemy numer 8, który ląduje na drzwiach hondy. Przeglądamy materiały rajdowe, sporo tego. Motywem przewodnim imprezy będzie Powstanie Warszawskie. Ale zanim wyruszymy na trasę czeka nas jeszcze I odcinek pieszy. Odcinek o maksymalnym nachyleniu trasy - 100 % - zwiedzanie "pionowe" pałacu.

Odprawa zawodników

Odprawa przed startem do rajdu

Odbieramy karty drogowe początkowego odcinka i przez galerię "Filmowy Pałac", poświęconą filmowi polskiemu, udajemy się do jednej z 28 wind. Osobowych jest "tylko" 13. Z prędkością 6 m/s osiągamy po 19 s trzydzieste piętro. Tu wychodzimy na taras widokowy i próbujemy odnaleźć obiekty z fotografii. Mamy określić ich azymut. Szukamy zatem zielonego dachu kościoła, jakiegoś biurowca czy hotelu. Znajdujemy po niedługich poszukiwaniach. Kłopot sprawia nam jednak określenie azymutów. Dziwne, kompas określa północ kierując szpic czerwonej wskazówki prosto w słońce! Zaczynam mieć wątpliwości co do jego wskazań, przechodzę na drugi bok pałacu i północ przepływa nam o jakieś 40 stopni w prawo! Koniec z pomiarami, zbyt duże zakłócenia, zapewne od nadajników, anten, stalowego szkieletu budynku. A więc lokalizujemy Holiday Inn na zachodzie, Wisła na wschodzie i określamy przybliżone azymuty naszych obiektów. Autor pytań zresztą przyjął dokładność 90 stopni, wystarczyło, że poda się stronę świata. Odnajdujemy jeszcze odpowiedź na pytanie jak nazywa się trasa łącząca Belweder z Placem Zamkowym i Wilanowem. Chcemy wpisać "Szlak Królewski":-), wpisujemy znaleziony na mapie Trakt Królewski.

>Filmowy Pałac<

Plakaty z filmu >Kanał<

Jeszcze szybkie spojrzenie na plakaty filmowe w galerii i zjazd windą na dół. Tu już czeka na nas PKC-1. Na moim zegarku godzina 13:38, mamy tylko minutę. Rzucamy się w kierunku stolika sędziowskiego. Patrzę na zegar stojący na stoliku. Co jest? Zagaduję do Piotra, wskazuję na złą godzinę. Czas upływa, Bożka pogania "Nie dyskutuj, oddawaj!". Zaraz, ustalmy godzinę! Przecież to za wcześnie o 1 godzinę! "Oddajecie? Już jest 40" - mówi Monika. Zaraz, chwila, przecież... Poza tym nie ma wcale 40. Dopiero wskazówka sekundnika dochodzi do wskazu 9. Jeszcze 15 sekund. Ale ta godzina! "Radek, dawaj!" - drze się Bożka. Oddaję kartę, ale w między czasie w szarpaninie robię zdjęcie zegara. Na spokojnie pogadamy na mecie z oraganizatorami. Oddajemy kartę. Spóźnienia nie mamy, a w ferworze walki zapominam o tym incydencie. Według mnie wszystkie załogi wjechały za wcześnie. :-)

Teraz start do odcinka II, powoli podjeżdżamy do stolika sędziowskiego. Piotrek wręcza nam materiały, pod ciężarem których uginamy się :-). Czego tu nie ma?! Itinerer, mapa podkładowa, kilka dodatkowych mapek i planików. Ufff. Sporo. Dochodzi 14:00, musimy wyjechać poza teren parkingu strzeżonego, zatem bez zbędnych ceregieli robimy pożegnalną rundkę wokół pałacu.

12:39 czy 13:39? Dylatacja czasu?

Widok z >Trzydziestki<

Żałujemy, że musimy opuścić tak zaciszne miejsce i wyjechać na ulice. Ale czas goni. Wyjeżdżamy nakazem jazdy w prawo. Parkujemy zaraz na chodniku tuż za wozem straży miejskiej. Będziemy się mieć z pyszna, jak nas zaraz ukarzą mandatem. Ale jacyś spolegliwi, nawet nie wychodzą z samochodu. Przezornie szybko rzucamy się na mapy. Próbuję zrozumieć co autor miał na myśli, setki danych, opisy, planiki, zadania i PKP-y. Zaczynamy się denerwować, trąbi autobus, trzeba jechać. Wymuszony wyjazd z PKC-1 trochę psuje szyki, nie pamiętam jak nazywa się droga, w którą wyjechałem. A tu już trzeba ustawić się na konkretnych pasach do skrętu. Na szczęście PKiN jest jeden w Warszawie i możemy w stosunku do niego określić wyjazd. Nawiązujemy się z trasą rajdu, błąd łatwy do wychwycenia, wymaga "tylko" powrotu. Skręcamy w Grzybowską, postanawiamy jechać dalej bez namysłu, jak się skończy "strzałkowiec" może będziemy na jakiejś mniejszej ulicy, z mniejszym ruchem, to się zatrzymamy. Skręcamy w Płocką, tu jest cicho i spokojnie. Wyciągamy mapy, spokojnie czytamy polecenia. Powoli zaczyna się nam w głowach rozjaśniać :-) Doskonały pomysł autora, aby poprowadzić trasę rajdu szlakiem bojowym oddziału "Parasol". Jednak zamierzenie to z całą pewnością wystawi załogi na próbę nerwów. Oby nawigacja po ścisłym centrum miasta nie zepsuła zabawy. Mapka pomocnicza do planu "Parasol" i kilka małych planików Warszawy aktualne na rok 1944. Musimy umieścić obiekty na aktualnym planie Warszawy, zanim zaplanujemy trasę. Trasa planu "Parasol" to słowa piosenki "Pałacyk Michla", zaśpiewanej pierwszy raz przez powstańca Ziutka 5 sierpnia 1944 r. podczas przerwy w walkach. Trasa wg bojowej pieśni to: "Pałacyk Michla, Żytnia, Wo-La".

Pałacyk Michla, Żytnia, Wola
Bronią jej chłopcy od "Parasola"
Choć na tygrysy mają VIS-y
To Warszawiaki - fajne urwisy.

Plac Krasińskich

Magda i Jarek podczas poszukiwania PKP-u

Znajdujemy miejsce, gdzie przed wojną stał ów pałacyk, teraz to bloki mieszkalne przy ulicy Wolskiej. Niedaleko, przy ul. Staszica znajdowała się powstańcza barykada. Teraz jedziemy odnaleźć obecnego właściciela terenu na którym stał Dom Starców, dawna baza wypadowa oddziału "Parasol". Przy ulicy Żytniej i Karolkowej odnajdujemy komendę Policji Warszawa IV, ale czy to o nich chodzi? Wg starej mapy Dom Starców znajdował się w ogrodzie, z dala od ulicy. Parkujemy więc i wbiegamy na posesję. Spotykamy Jarka, razem szukamy śladów po budynku lub jakiejkolwiek wskazówki. Może chodzi o budynek szkoły, ew. internat, którego budynek znajduje się tuż za policją. Pytamy pani grabiącej liście, czy wie, gdzie stał szukany przez nas dom. Odpowiada, że oczywiście, pamięta, mieszka tu kilkadziesiąt lat, Dom Starców był na posesji, którą aktualnie zajmuje komenda policji. Dziękujemy ślicznie i wpisujemy odpowiedź do karty drogowej. Biegiem do auta, Jarek na dopingu nikotynowym, ma gość płuca! :-)

Matizem po Warszawie

Władze rajdu bawią się dobrze. Nic ich nie goni... :-)


powrót do strony głównej dalej




Napisz do nas
Autor strony: Radosław Mikuła